|
Kultura i Sztuka
Joanna Tomalska
Artyści pochodzenia żydowskiego na Podlasiu
(do 1943 r.)
Część I
Kulturę, rozmaicie interpretowaną, można określić jako ogół wytworów materialnych i niematerialnych, a także duchowych i symbolicznych. Tak pojmowana kultura należy do najważniejszych sfer ludzkiej działalności. Co ważniejsze – to właśnie kultura buduje tożsamość narodową, budzi dumę i poczucie więzi z miejscem zamieszkania. Tymczasem Białystok i Podlasie w jego dzisiejszym kształcie należą do tych obszarów, na których znaczna część zabytków kultury, w tym także zbiorowa pamięć pokoleń, została bezpowrotnie zniszczona. Położone na styku kultur dzisiejsze województwo podlaskie, było w minionych wiekach obszarem zamieszkałym przez przedstawicieli różnych kultur, co najlepiej świadczyło o jego kulturowym bogactwie. Do najliczniejszych należała niegdyś mniejszość żydowska – i pewnie samo określenie „mniejszość” w odniesieniu do tej grupy nie było wówczas najtrafniejsze. Żydzi od wielu setek lat mieszkali w Polsce i na Podlasiu. Co wiemy dziś o ich życiu? Z pewnością znanych jest wiele anegdot, jedna z najzabawniejszych przypomina świetnego poetę Juliana Tuwima i jego adwersarza, pisarza, działacza politycznego i satyryka Adolfa Neuwert-Nowaczyńskiego. W czasie przyjęcia wydanego na cześć autora „Kwiatów polskich” Nowaczyński (który nie krył swego antysemityzmu) wygłosił toast: Nie byłoby polskiej poezji bez Adama Mickiewicza, nie byłoby Adama Mickiewicza bez „Pana Tadeusza”, tego nieśmiertelnego poematu nie byłoby bez Jankiela. Wypijmy za zdrowie Juliana Tuwima!
Tuwim podziękował i wygłosił taką oto replikę: Nie byłoby polskiej poezji bez Adama Mickiewicza, nie byłoby Adama Mickiewicza bez „Pana Tadeusza”, a „Pana Tadeusza” bez Jankiela. Ale nie byłoby Jankiela bez cymbałów. Wypijmy za zdrowie Adolfa Nowaczyńskiego!
Dziś po obecności żydowskich mieszkańców na Podlasiu zachowały się znikome ślady, zaś próby zrekonstruowania związanego z nimi wycinka historii regionu przypominają układanie obrazka z okruchów, których znaczna część została zagubiona i rozproszona.
Na ziemiach graniczących z Podlasiem jednym z niewielu znanych był Hirsz Lejbowicz (1700 – 1785?), grafik – samouk, pracujący na zlecenie księcia Michała Kazimierza Radziwiłła „Rybeńki” w pałacu w Nieświeżu. W ciągu niespełna 10 lat stworzył wraz z ojcem galerię przodków nieświeskiej linii Radziwiłłów. Trzeba przyznać, że obaj byli pracowici, choć talentu może nie najwyższej próby.
Białystok, dziś największe miasto w regionie, przeżywał szczególny rozkwit w XVIII w., kiedy do Białegostoku na zaproszenie hetmana Jana Klemensa Branickiego przybyła cała plejada artystów z różnych krajów Europy i najrozmaitszych specjalności: malarzy, rzeźbiarzy, snycerzy, ogrodników, złotników i innych. Ówczesny Białystok musiał być czysty i bardzo uporządkowany, skoro owe walory dostrzegło wielu pamiętnikarzy i przez wielu europejskich podróżników bywał nazywany nie tylko jednym z najpiękniejszych, ale także najczystszych polskich miast.
Następne stulecie nie było już jednak tak łaskawe ani dla miasta, ani dla artystów, choć wiemy o kilku przynajmniej, którzy tu działali. Niestety, niemal wszystkie te prace zaginęły w czasie wojen. Pamiętajmy jednak, że Białystok wcale nie był miastem pozbawionym twórców różnych specjalności. W przemysłowym ośrodku, jakim był wówczas Białystok, twórcy nie czuli się chyba najlepiej – nie było tu ani teatru, ani muzeum, życie kulturalne ograniczało się zatem do prywatnych inicjatyw i spotkań. Może dlatego kandydaci na artystów w Białymstoku lub na Podlasiu urodzeni, lecz rozwijający swój talent we Francji, Stanach Zjednoczonych, Izraelu lub gdzie indziej (zawsze jednak poza rodzinnym miastem), tworzą grupę wcale pokaźną. Niestety, wielu z nich pozostaje w rodzinnym mieście zupełnie nie znanych, choć na świecie nie tylko zyskali sławę, lecz także są zaliczani do najwybitniejszych artystów XX w. Wynika to w dużej mierze z historii miasta, niszczonego niemal co pokolenie, szczególnie w czasie obu światowych wojen, migracji ludności, a także wynikającej z tych procesów braku ciągłości historycznej. Warto więc przypomnieć choćby kilka z licznej plejady ważnych dla miasta i regionu postaci malarzy i rzeźbiarzy, niegdyś z miastem – choćby przez krótki czas – związanych.
W tym miejscu podejmiemy próbę przedstawienia najwybitniejszych postaci urodzonych na Podlasiu (a dokładniej – na obszarze dzisiejszego województwa podlaskiego), działających zaś w Europie, Stanach Zjednoczonych czy w innych miejscach na świecie. Spróbujemy też zrekonstruować najważniejsze wydarzenia związane z regionem i kulturą mniejszości żydowskiej. W następnych odcinkach cyklu przedstawimy krótko biografie wybitnych artystów pochodzenia żydowskiego, spośród których wielu związanych było ze sławną École de Paris. Udziałem wielu z nich stała się kariera artystyczna w Stanach Zjednoczonych, w rodzinnym mieście zaś pozostają nieznani, jak najwybitniejsi w tej grupie Max Weber i Samuel Halpert.
Przedstawimy też dramatyczne losy tych, którzy pozostali w Białymstoku i podzielili los więźniów getta, jak Mala Berencwejg, Chaim Urison, Oskar Rozanecki, Stanisława Centnerszwerowa i wielu, wielu innych.
Oczywiście ten wycinek historii sztuki Podlasia kryje jeszcze bardzo wiele tajemnic, największą zagadką jest los dzieł sztuki, które tu powstały. Czy rzeczywiście wszystko zostało zniszczone i jesteśmy skazani na domysły? Miejmy nadzieję, że nasz cykl nie tylko pozwoli przypomnieć te ważne dla naszej historii postacie i wydarzenia, ale także odkryć wiele zagadek nie tak odległej przecież przeszłości.
Sztuka żydowska w Polsce i Białymstoku
Część II
Artyści żydowscy pojawili się w sztuce europejskiej dość późno, we wczesnym XIX w. Zapewne decydujący wpływ na tak późne otwarcie się diaspory na świat sztuki wywarł zakaz czynienia podobizn, powtórzony kilkakrotnie w Pięcioksięgu. Oczywiście wielu malarzy europejskich wcześniejszych epok podejmowało tematykę biblijną, postacie Żydów zaś pojawiały się w twórczości najwybitniejszych europejskich artystów: Michała Anioła, Leonarda da Vinci, Rembrandta i wielu innych, nie było jednakże żydowskich artystów. Haskala, intelektualny ruch żydowskiego Oświecenia (zaczął rozprzestrzeniać się na przełomie XVIII i XIX w.), i będąca jego konsekwencją asymilacja europejskich Żydów, zmieniły ich nastawienie wobec sztuki. Problem jest zresztą bardzo intrygujący i wart dokładniejszych badań – co wpłynęło na pojawienie się tak licznych artystów żydowskich w XIX i XX w.?
Zdaniem izraelskiej badaczki P. Eichenbaum: Rozkwit sztuk plastycznych, który nastąpił w tej części Europy [w Europie środkowowschodniej] pod koniec XIX w. jest czymś unikalnym w całej historii narodu żydowskiego. Powody tego twórczego wybuchu pozostają tajemnicą. Dlaczego dziesiątki malarzy i rzeźbiarzy nagle pojawiło się w skromnym, często bardzo biednym otoczeniu, dlaczego całe pokolenia chwyciły za pędzel i dłuto w religijnych, silnie nastawionych przeciwko sztuce żydowskich wspólnotach, które były dla nich nieinspirującą i wrogą społecznością – pozostaje tajemnicą. Faktem jest, że pomimo braku tradycji, pomocy i szkół, te ośrodki żydowskie, dzisiaj już fizycznie i kulturalnie martwe, dały, po rabinach, lekarzach, muzykach i pisarzach - dziesiątki artystów, z których kilku (Soutine, Chagall, Pascin) znalazło się pomiędzy największymi twórcami XX w. Nie zapominajmy, że wiele nazwisk zgładzonych artystów zostało wymazanych z historii w momencie, kiedy do niej dopiero wchodzili.
Pierwszym znanym malarzem wywodzącym się z polskich Żydów był Aleksander Lesser (1814-1884), autor scen historycznych, scen rodzajowych i 40 portretów królów polskich, malowanych na podstawie pomników nagrobnych. Za ten ostatni cykl Lesser został uhonorowany wyborem do Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie. Losy powstańców styczniowych zesłanych na Syberię malował Aleksander Sochaczewski (1843-1923), uczestnik powstania i zesłaniec katorżnik. W 1913 r. zaprezentował we Lwowie cykl 126 syberyjskich obrazów, dokumentujących losy zesłańców. Grupa artystów pochodzenia żydowskiego była w Polsce coraz liczniejsza, byli obecni także w Białymstoku.
Tuż po zakończeniu I wojny światowej, w 1919 r. w naszym mieście otwarto pierwszą wystawę sztuki żydowskiej. Jednym z celów tej próby intelektualnego ożywienia mieszkańców miała być nie tylko popularyzacja kultury żydowskiej. Białystok zamieszkiwała w owym czasie liczna społeczność żydowska, ale byli to przede wszystkim przedsiębiorcy, sklepikarze, robotnicy. Pierwsza w mieście wystawa sztuki żydowskiej została zorganizowana w ważnym ośrodku włókienniczym, znanym przede wszystkim jako siedziba licznych fabryk tekstylnych i przemysłu, jakim był XIX-wieczny Białystok. Atmosfera nie bardzo więc sprzyjała rozwojowi kulturalnemu czy artystycznemu.
Inicjatywa zorganizowania wystawy sztuki została wsparta – na prośbę białostockich pomysłodawców – przez artystów żydowskich z Łodzi i Warszawy. Artyści owi przywieźli do Białegostoku około dwustu prac. Na miejsce prezentacji wybrano centrum miasta: w tzw. pasażu Warnholca, znalazła się ekspozycja sztuki, zapewne przede wszystkim malarstwa. Organizatorom przyświecały nie tylko estetyczne i intelektualne, lecz także bardziej przyziemne, finansowe cele: sprzedaż dzieł sztuki. Uzyskane środki miały stanowić materialne wsparcie, pozwalając artystom rozwijać twórczą aktywność. Wystawa, otwarta 20. września, trwała dziesięć dni, a więc dość krótko. Niestety, nie zachował się żaden katalog owej ekspozycji. Wiemy jednak, że zwiedziło ją, jak wspominali uczestnicy, nie tylko wielu mieszkańców miasta, lecz także liczni przyjezdni goście oraz uczniowie białostockich szkół. Zaprezentowane obrazy poświęcone były głównie specyficznie żydowskim scenom rodzajowym (m.in. Żydzi idący do synagogi, weselne tańce itp.), nie było za to pejzaży i natury w ogóle. Takie tematy były bowiem obce artystom, mieszkającym w miastach w tej części kraju.
Jednym z niewielu śladów owej ekspozycji jest rysunek, dzieło Henryka Berlewiego, przedstawiający szkicowo potraktowane grupy kilkunastu osób, przeważnie kobiet w długich spódnicach, z chustami na ramionach, zajętych rozmową. Tłem dla owych grup jest fragment kramów przy białostockim ratuszu. Rysunek został podpisany w lewym dolnym rogu: „Scène juif de Białystok/dessine en 1919 H. Berlewi”. Szkicowy charakter pracy, umieszczenie w lewym górnym rogu kilku dodatkowych sylwetek niezwiązanych ze sceną centralną, niedwuznacznie świadczy, iż dla znakomitego artysty, jaki był Henryk Berlewi, ów rysunek był rodzajem ołówkowej notatki. Zapewne takich rysunków, dokumentujących ówczesny Białystok w okresie pierwszej wystawy sztuki żydowskiej, powstało wtedy więcej, jednakże dziś nic na ten temat nie wiadomo. Szkic Berlewiego, pochodzący zapewne ze spuścizny artystycznej tego świetnego malarza, znalazł się we Francji, być może tam należy również szukać innych prac artysty z okresu pobytu w Białymstoku?
Jakkolwiek wystawa odniosła spory sukces i cieszyła się wielkim zainteresowaniem, nie wzbogaciła artystów finansowo: zakupiono 24 obrazy, co organizatorzy uznali za mierny wynik. Płynął stąd wniosek, że sztuka nie stanie się raczej przedmiotem handlu czy obiektem kolekcjonerskich poszukiwań wśród bogatszych mieszkańców miasta. Czy dlatego na powstanie w Białymstoku takich instytucji kultury, jak galerie czy muzea, trzeba było jeszcze poczekać kilka dziesięcioleci? Można przypuszczać, że to doświadczenie wpłynęło na rozwój późniejszego życia kulturalnego w mieście, choć ten problem wart jest wyjaśnienia.
Najwybitniejsi
Część III
Dzieje sztuki Białegostoku i Podlasia (w jego dzisiejszych granicach administracyjnych) można podzielić na kilka epok, ściśle związanych z historią i polityką. Pierwszą tworzy dwudziestolecie, przypadające na lata po odzyskaniu niepodległości. Daty graniczne wyznaczają z jednej strony I wystawa sztuki żydowskiej, o której był już mowa, z drugiej zaś zajęcie miasta przez wojska radzieckie jesienią 1939 r. Okres okupacji radzieckiej wyznaczają z kolei daty wkroczenia do miasta wojsk radzieckich oraz wybuch wojny radziecko-niemieckiej w czerwcu 1941 r. Następna, krótka i wyjątkowo dramatyczna epoka, to okres okupacji niemieckiej i likwidacja białostockiego getta w sierpniu 1943 r. Co najważniejsze – w odróżnieniu od wielu innych większych i ważniejszych ośrodków, życie artystyczne w Białymstoku w czasie wojny wcale nie zamarło, przeciwnie, wbrew znanemu powiedzeniu, głoszącemu iż w czasie wojny muzy milczą – rozkwitało niezwykle bujnie, choć był to rozkwit wymuszony przez kolejnych okupantów.
W podanych ramach czasowych nie mieści się nadzwyczaj oryginalny twórca, malarz, aktor i reżyser Izrael Beker. Rzec by można, że jest on klasą samą w sobie; malować zaczął wiele lat po wyjeździe, ale całą tę twórczość poświęcił miejscu swego urodzenia. Ten niezwykły artysta będzie bohaterem jednego z następnych odcinków naszego cyklu.
Zanim przejdziemy do bliższego przedstawienia historii sztuki miasta i najwybitniejszych twórców, którzy się przez nie przewinęli, trzeba przypomnieć, że we wcześniejszym okresie przyszło tu na świat wielu wybitnych, znanych na świecie postaci, których udziałem stała się prawdziwa artystyczna kariera. W rodzinnym mieście ci artyści pozostają nie odkryci albo w najlepszym razie znani zbyt słabo. Prezentację wybitnych osobowości zaczniemy więc od nich.
Fala emigracji na przełomie XIX i XX w. spowodowała wyjazd z miasta i naszej części kraju wielu mieszkańców, w tym także licznych rodzin żydowskich. Wyjeżdżali przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych, ale także do Ameryki Południowej i Europy Zachodniej. W ostatnim ćwierćwieczu XIX w. w Białymstoku przyszła na świat spora grupa przyszłych artystów, którzy rozwijali swój talent i karierę już po wyjeździe z rodzinnego miasta. Z tej grupy przypomnimy postacie tak ważne jak Samuel Halpert, Max Weber, Simon Segal Bencjon Rabinowicz, Zuni Maud, Molli Chwat i Nota Koslowsky. Trzeba dodać, że w białostockiej szkole handlowej uczył się późniejszy artysta, światowej sławy rzeźbiarz Jakub Lipszyc.
Wywodzący się z Białegostoku artyści, którzy osiedli w Stanach Zjednoczonych, przede wszystkim Max Weber i Samuel Halpert, przynajmniej przez kilka lat przebywali w Paryżu, ucząc się w jednej lub kilku istniejących tam szkół, m.in. w Académie Colarossi czy Académie de la Grande-Chaumière. W 1911 r. powstała Académie Russe, z pracowniami rzeźby i malarstwa; nie było tu stałych nauczycieli. Na naukę do Paryża wyjechał też Molli Chwat, a w czasach zaś nieco późniejszych – Simon Segal, Bencjon Rabinowicz i liczna grupa kandydatów na artystów, pochodząca z obszaru dzisiejszej Litwy i Białorusi.
Paryż w owym czasie był istną mekką dla ambitnych artystów z całego świata. Malarz, czy w ogóle artysta, którego ambicją było odkrywanie nowych dróg i tworzenie nowej sztuki, nie mógł pominąć w swej edukacji tego miejsca. Nic więc dziwnego, że do wybuchu drugiej wojny światowej pojawiło się ich w stolicy Francji tak wielu, w krytyce artystycznej zaś rychło pojawiła się nazwa École de Paris. Tym mianem określano artystów – głównie pochodzenia żydowskiego – którzy zamieszkali się w Paryżu w pierwszych dziesięcioleciach XX w., do 1939 r. Niektórzy krytycy rozróżniają nawet pierwszą szkołę – la première École de Paris, która dotyczy malarzy, rzeźbiarzy i grafików, przybyłych do Paryża w latach 1905-1914 i drugą – la deuxième École de Paris, do której zalicza się artystów, przebywających w stolicy Francji później, w latach od 1918 do 1939 r. Najwybitniejsi przedstawiciele École de Paris to: Marc Chagall, Tadeusz Makowski, Amadeo Modigliani, Chaim Soutine, Mojżesz Kisling, Eugeniusz Eibisch, Ossip Zadkine, Eugeniusz Zak i Jules Pascin. Liczna kolonia malarska zamieszkała w dzielnicy Montparnasse, w tzw. La Ruche (Ul), budynku bardziej przypominającym ul, niż jakiekolwiek mieszkalny dom. Ten sławny wśród paryskiej bohemy ośmiokątny, trzypiętrowy budynek, przykryty nadzwyczaj oryginalnym dachem, przypominającym chiński kapelusz, zaprojektował Gustave Eiffel z okazji Wystawy Światowej w Paryżu w 1900 r. Po wystawie zmieniono przeznaczenie owej rotundy, lokując tu blisko 140 pomieszczeń o trójkątnym kształcie dla niezbyt zasobnych w pieniądze, lecz utalentowanych artystów (jak wiadomo jest wielką sztuką namalować dobry obraz, ale jeszcze większą – sprzedać go). Główną zaletą „Ula” były niskie, nawet na owe czasy, czynsze, wynoszące tylko 50 franków rocznie (inna sprawa, że takich luksusów, jak ciepła woda próżno by tu szukać), nic więc dziwnego, że cenili go niezamożni malarze ze Wschodniej Europy. Jako pierwszy pojawił się tu ponoć Marc Chagall, w jego ślady poszło wielu innych przedstawicieli braci artystycznej.
Przy Bulwarze Montparnasse mieściły się niezwykle wówczas popularne kawiarnie La Rotonde i Le Dôme, gdzie wiedli burzliwe dyskusje zwolennicy różnych nurtów w sztuce – kubizmu, ekspresjonizmu, fowizmu czy futuryzmu. W La Rotonde Modigliani za drobną opłatą lub za kieliszek wina malował portrety zainteresowanych. Zwolenników Le Dôme określano mianem Dômiers, do stałych bywalców lokalu należeli m.in. Henryk Kuna, Roman Kramsztyk, Tadeusz Makowski, Eugeniusz Zak i Leopold Zborowski. Czy bywali tu też przybysze z Białegostoku, a wśród nich Molli Chwat, Samuel Halpert, Max Weber, a także urodzony w nieodległych Druskiennikach niedoszły absolwent szkoły handlowej i przyszły światowej sławy rzeźbiarz Jakub Lipszyc, którzy przybyli do Paryża w okresie la première École de Paris ? Tym zajmiemy się już w następnych odcinkach cyklu.
Ci, którzy zostali
Część IV
Życie artystyczne Białegostoku w okresie międzywojennym, jakkolwiek dalekie od bujnego rozkwitu, przecież istniało. Wiemy o tym dzięki szczątkowym informacjom rozsianym we wspomnieniach, archiwach i nielicznych publikacjach, choć dziś bardzo trudno znaleźć ślady aktywności miejscowych artystów. Jednym z najwybitniejszych przedstawicieli białostockiej bohemy artystycznej był Oskar (Ozjasz, Jeszua) Rozanecki, malarz i grafik, który zwykł był spacerować po mieście bulwersując mieszczuchów długimi włosami i w odzieniu zbyt na nasze miasto artystowskim. Artysta nie był w stanie utrzymać się z uprawiania sztuki, dla zarobku wykładał więc w białostockich szkołach. Do naszych czasów zachowało się ledwie kilka jego prac. Jedna z nich, sygnowana akwarela (przechowywana w zbiorach prywatnych), przedstawia konny zaprzęg na wiejskiej drodze, w głębi zaś wieżę kościoła otoczonego koronami drzew. Sposób malowania ludzkich sylwetek, zwartych i nieco sztywnych, może świadczyć, iż jest to młodzieńcze dzieło artysty. W późniejszej twórczości Rozanecki, jakby w przeczuciu nadciągającej tragedii, rysował i malował sceny pełne dramatyzmu i niepokoju.
Jednym z najwybitniejszych malarzy pochodzenia żydowskiego był Bencjon Rabinowicz. Przyszły malarz, rysownik i autor ilustracji do „Psalmów” znaczną część swego życia spędził w Paryżu, ale w Białymstoku rozpoczął swą artystyczną karierę. Urodził się w 1905 r. i tu, w pracowni nieznanego dziś malarza Mikołaja Dadyjasa, w latach 1922 – 1924 pobierał pierwsze nauki. Młody Bencjon tworzył też wówczas dekoracje teatralne i akwarelowe kompozycje. Pierwsze wystawy swych prac zaprezentował w Wilnie i Białymstoku w 1926 r. Dwa lata później wziął udział w ekspozycji w warszawskiej „Zachęcie” i białostockim Salonie Zimowym. W 1929 r. otrzymał stypendium na dalszą naukę, co pozwoliło mu wyjechać do Paryża. Pozostał tam już na zawsze tuż po wojnie miał przyjechać do rodzinnego miasta w poszukiwaniu swoich bliskich, ale dziś także na ten temat niewiele wiadomo. Niewiele więcej wiemy o białostockim okresie słynnego malarza. W październiku 1931 r. wziął jeszcze udział w otwartej w salach reprezentacyjnych białostockiego Urzędu Wojewódzkiego (tj. w pałacu Branickich) wystawie, zatytułowanej – na wzór paryski – Salonem Jesiennym. Obok niego swoje prace prezentowali wtedy m.in. Michał Duniec, Alfons Karny, Rudolf Macura i Ichiel Tynowicki. Od 1932 r. Rabinowicz brał już udział w paryskich wystawach, posługując się pseudonimem „Benn”. Podobnie jak inny zapomniany malarz białostocki Nachum Edelman, Bencjon Rabinowicz był członkiem Grupy Plastyków Białostockich „Forma – Farba – Faktura”. Należeli do niej ponadto: Michał Duniec, Czesław Sadowski (znany białostocki malarz, karykaturzysta i animator życia kulturalnego) i Ichiel Tynowicki. Wspominany Michał Duniec w 1931 r. wziął udział w Salonie Jesiennym w Białymstoku oraz wystawie organizowanej przez warszawski Instytut Propagandy Sztuki. Niewiele wiadomo o tej artystycznej formacji, do naszych czasów zachowały się tylko skromne katalogi z niewielu (bodaj dwóch) wystaw grupy, jakie odbyły się w Białymstoku.
Zapomniany dziś malarz i rysownik Salomon Białogórski urodził się wprawdzie w Kleszczelach, ale ukończył białostocką szkołę ludową i gimnazjum im. Aleksandra I. Po powrocie z tułaczki po I wojnie światowej uczył się na kursach pedagogicznych w Białymstoku, tu pracował też jako nauczyciel rysunków w szkołach powszechnych. Przez kilka lat mieszkał w Wilnie; był przede wszystkim pejzażystą. Zginął w białostockim getcie w 1942 r.
Jeden z najbardziej interesujących rzeźbiarzy XX w., Abraham Ostrzega, do 18. roku życia uczył się w szkołach wyznaniowych w Białymstoku i Brześciu. Kontynuował naukę zgodnie ze swymi artystycznymi zainteresowaniami u świetnych polskich artystów Henryka Kuny oraz Edwarda Wittiga. Należał do uczestników pierwszej wystawy żydowskiego malarstwa i rzeźby, zorganizowanej w Białymstoku w 1919 r. w tzw. pasażu Warnholca. On też był autorem przeznaczonego dla rodzinnego miasta projektu pomnika Ludwika Zamenhofa – pomnik ów miał mieć kształt wieży Babel. Na tej samej wystawie znany później awangardowy malarz Henryk Berlewi zaprezentował prace utrzymane w konwencji realistycznej, z tego też czasu pochodzi (zachowany w Paryżu) rysunek Henryka Berlewiego przedstawiający kramy pod białostockim ratuszem, datowany na 1919 r.
Wedle danych zebranych w czasie drugiego spisu powszechnego, przeprowadzonego w 1932 r., w Białystok liczył nieco ponad 91. tys. mieszkańców, w tej liczbie ponad 39. tys. Białostoczan to Żydzi. W lipcu 1939 r., jak się szacuje, liczba mieszkańców miasta wynosiła ponad 108 tys., w tej liczbie około 50. tys. Żydów. W październiku tegoż roku, już w okresie okupacji radzieckiej, liczba mieszkańców wzrosła do ok. 200.000, mniej więcej połowę tworzyli uciekinierzy z niemieckiej strefy okupacyjnej. Według danych szacunkowych liczba Żydów w mieście wynosiła wówczas około 140. tys., tj. około 70 procent (większość uciekinierów z niemieckiej strefy to ludność żydowska).
Radzieckie władze okupacyjne traktowały artystów jako grupę nadzwyczaj przydatną do wykorzystania w celach propagandowych. Zapewne dlatego w okupowanym mieście rychło powstał Związek Malarzy Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, do którego zapisało się bardzo wielu uciekinierów. Nie wiemy, kto tworzył wówczas tę organizację, okupanci traktowali sprawę poważnie, toteż w celu zorganizowania Związku przybył nieznany z nazwiska artysta z ówczesnego Leningradu – zapewne sprawa była zbyt ważna, by powierzać ją „niepewnemu elementowi miejscowemu”. Kandydaci na członków owej organizacji składali wnioski wraz z kwestionariuszem osobowym, decyzję zaś podejmowało prezydium organizacji. Jednym z kandydatów na członków owej organizacji był znany po wojnie malarz Józef Charyton. Możemy się tylko domyślać, że decyzje dotyczące przynależności do Związku Malarzy Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej zapadały gdzie indziej, zaś przynależność do organizacji wiązała się z nieznanymi dziś profitami. Być może artyści otrzymywali materiały malarskie, bardzo prawdopodobne też, że mieli dostęp do państwowych zleceń na malowanie oficjalnych portretów przywódców partyjnych i państwowych, dekoracji na państwowe uroczystości itp. Do organizacji niełatwo było jednak wstąpić – władza odrzuciła np. podanie świetnej malarki Stanisławy Centnerszwerowej, jednej z tych, która w Białymstoku szukała schronienia przed okupantami hitlerowskimi. Przynależność do organizacji z pewnością ułatwiała też wzięcie aktywnego udziału w wystawach, tych także w okresie okupacji nie brakowało. Organizowano je nie tylko w Białymstoku, lecz także w Brześciu, Mińsku i Moskwie.
W katalogu wystawy prac artystów białostockich, członków Związku Malarzy Radzieckich Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (ekspozycja została otwarta w 1941 r. w Brześciu) wymieniono dwudziestu artystów, w tej liczbie Esterę Bernzweig, Abrahama Bermana, Tadeusza Bernsztejna, Fanię Helman, Wolfa Kapłańskiego, Izaaka Krzeczanowskiego, Natalię Landau, Helenę Malarewicz, Natana Rozensztejna, Oskara Rozaneckiego, Bencjona Rolnickiego, Chaima Tybera, Stanisławę Centnerszwerową, Abrahama Friedmana i Tobiasza Habera. Niemal wszyscy to przybysze z Warszawy, niemal wszyscy też zginęli w białostockim getcie. Jedną z niewielu osób związanych wcześniej z Białymstokiem była Helena Malarewicz – Krajewska, malarka urodzona w nieodległym Tykocinie, późniejsza protagonistka socrealizmu. Po wybuchu wojny zamieszkała w Białymstoku Gina Halpern, malarka, żona malarza Abrahama Hirsza Frydmana (Friedmana). Jej prace były eksponowane na wystawach w Białymstoku i Mińsku. Zginęła w białostockim getcie w 1942 r. Abraham Frydman, przedostawszy się wraz z żoną we wrześniu 1939 r. do Białegostoku, został wykładowcą w Domu Twórczości Ludowej, zwanym niekiedy Domem Sztuki, był też autorem dekoracji do tutejszego teatru żydowskiego. Zginął w lipcu 1941 r. zastrzelony w białostockim getcie. Zapewne podobny los spotkał mało znaną artystkę Genię Grosman, urodzoną w Białymstoku (1910) absolwentkę wileńskiego Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Wileńskiego. W tym samym czasie w Białymstoku mieszkali też bracia bliźniacy, wybitni polscy malarze pochodzenia żydowskiego Efraim i Menasze Seidenbeutel, a także Natan Gutman, rzeźbiarz Zajnwel(t) Messner, malarz Juliusz Krajewski (mąż Heleny Malarewicz), malarz Zygmunt Bobowski, i zapewne wielu innych, których ani nazwiska ani dzieła nie dotrwały do naszych czasów. „Mala” (Amalia Estera) Schmorak, żona białostockiego prawnika Bena Bernzweiga, malowała w owym czasie podobizny oficjeli i białostockich bonzów. Tworzyła je zresztą z fotografii, nie zaś z natury. Portrety te cieszyły się wówczas dużym zainteresowaniem, ale do naszych czasów nie zachował się żaden z nich. Taki los stał się udziałem niemal wszystkich dzieł sztuki, które powstały w Białymstoku w trzech pierwszych dziesięcioleciach minionego wieku. Losy tych znanych i mniej znanych artystów zostaną przedstawione bliżej w następnych odcinkach.
DO GÓRY |
|