Społeczność Żydowska
GETTO BIAŁOSTOCKIE - POWSTANIE, ŚWIADECTWO, SKARB Z GETTA - BIAŁYSTOK, FABRYCZNA 27, BIAŁOSTOCZANIE Z IZRAELA, WEBSITE BIALISTOCK
Lucy Lisowska
Getto Białostockie - Powstanie
Rok 1943
Mieszkańcy getta przeczuwali likwidację getta.
W domach gromadzono różne sprzęty do obrony, m.in.: Koktajle Mołotowa, kwas solny.
Lutowa akcja 5 - 12 1943 r. Pierwsza deportacja ludności z getta do obozów zagłady ukazała pierwszego bohatera getta. Był nim Icchak Malmed. Gdy SS-mani weszli do jego domu przy ul. Kupieckiej, oblał jednego z nich kwasem solnym i oślepił go. Zaatakowany zaczął strzelać - zabił swojego kolegę SS-mana, 3 osoby zranił. Szef gestapo Friedel natychmiast rozkazał rozstrzelać 100 Żydów ustawiając ich pod synagogą na Nowym Świecie. Icchak Malmed uciekł, lecz kiedy rozstrzelano jego współbraci zgłosił się do Niemców, którzy go powiesili.
Po lutowej akcji około 10 tys. wywieziono do obozów zagłady, 2 tys. zabito w gettcie podczas akcji.
Ruch oporu rozpoczął przygotowania do powstania. W gettcie wyłoniło się dwóch przywódców: Mordechaj Tenenbaum - Tamarof, który rozkazał walczyć z wrogiem i Daniel Moszkowicz, który prezentował pogląd, Że należy uciekać z getta do partyzantki i tam walczyć z wrogiem. Po powstaniu w Gettcie Warszawskim podjęto decyzje zbrojnej walki z wrogiem. Należało zgromadzić jak najwięcej broni. Działająca w ruchu oporu Chajka Grossman (Halina Woroneż) i Chasia Bielecka (Halina Stasiak) przemyciły z Grodna karabin maszynowy - Pomógł im Grimm kolejarz niemiecki. Część broni była dostarczana partyzantom, część przemycano do getta.
Broń zdobywano napadając na Niemców i ukraińskich SS-manów. Kradziono broń z fabryk, składów amunicji - czasami na to przymykali oczy niemieccy żołnierze.
Zorganizowano napad na warsztaty mechaniczne przy ul. Kraszewskiego - były to zakłady naprawy broni. W napadzie brali udział Rabin Levin, Natan Goldstein, Wolf Wołkowski i Halki Różycka. Zdobyto 18 karabinów i 6 rewolwerów. W połowie czerwca 1943r. dokonano napadu na Arsenał gestapo przy ul. Sienkiewicza 15. Zdobyto 30 karabinów. Najważniejszymi w zdobywaniu broni Były Chajka Grossman. Chasia Bielicka i Ania Rudy.
Do walki zgłosiło się 1200 - 1400 bojowników, z których 300-400 miało wojskowe przeszkolenie.
W nocy z 15/16 sierpnia 1943r. pojawiły się ogłoszenia: "Wszyscy mieszkańcy Getta Białostockiego mają stawić się 16 sierpnia do godziny 10-tej rano przed budynkiem Judenratu i w pobliskich ulicach, gotowi do roboty w Niemczech. Za niewykonanie tego rozkazu grozić będzie ciężka kara, do kary śmierci włącznie.
Po Tym ogłoszeniu Daniel Moszkowicz opublikował następującą odezwę:
"Bracia Żydzi. Wiedźcie, że tych wszystkich werbują na roboty których, posyłają na śmierć. Wiedźcie, że nas posyłają do Treblinki, by nas zatruć gazem, a potem spalić w krematorium ...
Nie idźcie dobrowolnie na śmierć, walczcie o swoje życie nożami, siekierami, żelaznymi łomami ...
Wróg Musi zapłacić za przelaną krew ... ".
Odezwę Moszkowicza przyjęto z entuzjazmem. Zorganizowały się grupy bojowe liczące 20 osób, jak i mniejsze 3-4 osobowe. Dowódcami dużych grup byli: Lejb Mandelbaum Mietek Jakubowicz, Kawe Jaszka, Aharon Oskala, Jose Lichtensztejn i inni.
Pierwsze zostały podpalone fabryki pracujące dla armii niemieckiej.
Około 10 rano 16 sierpnia 1943r. Zgodnie z rozkazem gestapo, część mieszkańców mając iskierkę nadziei, chociaż wiedziało co oznacza "jedziemy do pracy", zaczęła iść w kierunku ulic Kupieckiej, Jurowieckiej, Fabrycznej.
Dokładnie o godz. 10 rano 16 sierpnia wjechały do getta, przez bramę przy ul. Jurowieckiej - 3 lub 4 czołgi, za którymi ukryli się SS-mani i ukraińscy policjanci. Rozległy się strzały powstańców.
W tym samym czasie większość fabryk niemieckich stała już w płomieniach. Pierwsze starcie z Niemcami zostało zakończone sukcesem, strzelanina trwała około 2 godzin. Jeden z czołgów trafiony butelka "Mołotowa" stanął w ogniu.
Główny oddział Powstańców ukrył się w bunkrze przy ul. Chmielnej 7. Wejście do niego prowadziło przez studnie, wyjście poza getto.
Niewielkie zapasy amunicji w pierwszych godzinach walki trzeba było oszczędzać - każdą kulę, granat. Pomoc od partyzantów nie nadeszła, ponieważ nie można było przedostać się do getta z zewnątrz.
Ukrywający się w bunkrze powstańcy postanowili uciec do lasu.
Walki z Niemcami trwały nadal. Powstańcy podzielili się na małe grupy. Jedyną ich bronią były butelki "Mołotowa" i granaty własnej produkcji. Daniel Moszkowicz i Mordechaj Tenenbaum wyszli z bunkra i włączyli się do walki. Nie są znane szczegóły przebiegu walki, jak również okoliczności śmierci tych dwóch bohaterów.
Powstańcy ukrywający się w bunkrach nie chcieli ich opuszczać. SS-mani ukraińscy wrzucili do środka dziesięć granatów ,by w ten sposób zmusić bojowników do poddania się.
Powstańcy walczyli od rana do 3 po południu, wtedy Niemcy opanowali bunkier i zmusili do wyjścia 70 osób - przywódców i bojowników. Rozstrzelano ich na miejscu, zostali pochowani na cmentarzu przy ul. Żabiej.
Czołowi przywódcy zginęli, ale powstanie trwało nadal. Walki toczyły się nocami. Cztery tygodnie po wybuchu powstania, większość Żydów była wywieziona do obozów zagłady.
W gettcie zostało 400-500 młodych ludzi, w wieku od 17-25 lat, którzy ukrywali się w bunkrach i opuszczonych mieszkaniach. Czekali na odpowiedni moment, żeby uciec z getta.
Getto zmniejszyło się. Zostało tylko tzw. "Małe Getto" i oK. 800 pracujących dla Niemców fachowców. Później okazało się, że "Małe Getto" było dogodnym punktem ucieczki w kierunku lasu. Chłopcy i dziewczęta podczas transportowania towarów szli za wozami na dworzec kolejowy, i będąc już poza gettem, zostawiali woźnicę z towarem i uciekali do lasu. W ciągu tygodni 4 istnienia "Małego Getta" uciekło do lasu ok. 250 osób. Po zlikwidowaniu "Małego Getta" - wszystkich wywieziono do Majdanka.
W połowie września 1943r. z Małego Getta w Białymstoku wywieziono Żydów ujętych w getto, jak również spoza getto. Większość młodych ludzi była zdecydowana wyskoczyć z jadącego pociągu. Transporty odchodziły głównie do Treblinki, część pociągów jechała do Oświęcimia i Majdanka.
Ci, którzy wyskakiwali - ginęli na miejscu, zabici przez ukraińskich SS-manów. Ci, którzy przeżyli przedostawali się do partyzantów, do lasu, niektórych ukryli okoliczni chłopi. Wśród tych, którzy wyskoczył z pociągu był Sam Solosz, długoletni Prezydent Centrum Białegostoku w Nowym Yorku. Miał wtedy 12 lat. Sam najpierw ukrywał się w lesie, później u chłopa mamy wsi.
W połowie września 1943r. "Małe Getto" było już zlikwidowane.
Zima 1944 - w pierwszych miesiącach w getcie pozostała garstka ukrywających się Żydów. Jedna z bojowniczek - Chajka Grosman i jej siostra Miriam wyszły poza teren getta. Powstaniec nazwiskiem Kwater ukrywał się w kominie, dopiero w święto Pesach w 1944 r. wyszedł z getta i uciekł do lasu.
W lutym 1944r. wykryty zostal bunkier przy ulicy Jurowieckiej 15. Całą rodzinę wywieziono do obozu koncentracyjnego Stutthof koło Gdańska. Z calej rodziny ocaleli tylko dr Pesia Tamin i jej szwagierka Berta Fuks.
II wojna światowa przyniosła straszliwe zniszczenie, największe w historii ludzkości. Najokrutniejszy byl los naszego narodu w latach zagłady 1939-1945. Jedna trzecia naszego narodu została zgładzona, 6 milionów Żydów zginęło dlatego, że byli Żydami, wśród nich 1,5 miliona żydowskich dzieci w setkach miast, miasteczek, zniszczono skarby duchowe i materialne.
Białystok liczył ponad 100 tysięcy mieszkańców, z czego ponad połowę stanowili Żydzi.
Na podstawie relacji moich wspaniałych przyjaciół: Ewa Kracowski, dr Tobias Citron, Josef Markowski, Szamaj i Chana Kizelsztejn, Chasia Bielecka - Borsztejn, Bronia Klibański, Chajka Grossman, Avi Rifkind Sam Solosz.

Białystok- Brama do Getta, ul. Kupiecka, ob. I. Malmeda
WŁASNOŚĆ ZDJĘCIA - JAN MURAWIEJSKI
-------------------------------------------------------------------------------------
DO GÓRY
Ewa Kracowski
ŚWIADECTWO maj 2009r.
Urodziłam się w Białymstoku i jestem
potomkiem pokolenia Bialystokers.
Pomimo mojego życia w Izraelu,
większości mojego życia, czuję swą
silną więź z miastem mojego urodzenia.
Opowiem kilka fragmentów z moich osobistych przeżyć i to, co widziałam swoimi oczyma – dlatego tylko prawdziwe fakty, bez historycznych komentarzy. Moja gehenna zaczęła się 27-go czerwca. Wojska hitlerowskie weszły do Białegostoku i wśród około 2000 Żydów spalonych w wielkiej Synagodze był mój ojciec- lekarz Dr Samuel Kracowski. Jednocześnie zostało spalone Żydowskie śródmieście Białegostoku od synagogi do ul. Kilińskiego, a więc i dom naprzeciwko ratusza, w którym mieszkaliśmy.
Następny etap to getto. O ogromie nieszczęść, nędzy, cierpień i upokorzeń ludzi z żółtymi gwiazdami wiele już napisano, więc nie powtórzę. W tych nieludzkich warunkach, wśród ciągłych obław i tylu ofiar istniały młodzieżowe organizacje wielu partii, a więc: komuniści, Syjoniści różnego rodzaju: Szomer hacair, Dror, Bejart, Bund. Wszystko w głębokiej konspiracji. Mieli radio ( to było zabronione w getcie), stację nadawczą i drukowali ulotki. W pierwszym okresie nadal były dyskusje polityczne, ale warunki zmieniały tę działalność. W podziemiach getta wyrabiali prymitywne granaty oraz tzw. butelki Mołotowa, napełniane kwasem solnym. Zaczęli przemycać broń spoza getta z najrozmaitszych źródeł. Jasne, że niejednokrotnie niemiecka warta chwytała przemytników, za to była kara śmierci. Pracowałam w getcie na fabryce, gdzie szyto mundury dla wermachtu. Przywódcy Judenratu naiwnie wierzyli, że pożyteczna praca zapewni życie Żydom.
Dlatego w okresie największej grozy bezinteresownie, na terenie getta istniały różne warsztaty i fabryki. 6-tego lutego zaczęła się pierwsza akcja zagłady – wywieziono 13 tysięcy Żydów do Treblinki. W tym czasie były już zlikwidowane getta w okolicznych miasteczkach, wsiach i w Grodnie, Lidzie. Niewiele rozbitków – uciekinierów nielegalnie przybyło do Białegostoku. Dlatego liczba Żydów w getcie wzrosła ponad 40-u tysięcy oficjalnie zameldowanych. Wiadomości o powstaniu i o likwidacji getta Warszawskiego dotarły do nas:
Jasne, że nie ominie nas końcowa likwidacja.
O dziwo: dysputy partyjne zamilkły. Wszystkie partie zjednoczyły się dla wspólnej działalności.
Przed nami dwa cele: organizacja samoobrony – powstania przeciwko połączonym wojskom SS w czasie akcji zagłady getta, aby zginąć godną śmiercią na miejscu, a nie w komorach gazowych.
Drugi cel: zorganizować bojowe oddziały partyzanckie w lasach w okolicach Supraśla. Wybrano najbardziej doświadczonych młodych mężczyzn, aby przedostali się do lasów. I tu były ofiary. Pierwsza grupa partyzan wyszła jeszcze w styczniu 1943 roku. Następne oddziały wyszły w lutym, po pierwszej akcji. Działali w lasach w okolicy Supraśla. Wybrano najbardziej doświadczonych młodych mężczyzn, aby przedostali się do lasów. I tu były ofiary. Pierwsza grupa partyzan wyszła jeszcze w styczniu 1943r roku. Następne oddziały wyszły w lutym, po pierwszej akcji. Działali w lasach: Izoby, Budzynia w okolicy Supraśla oraz w lasach Knyszyna. Wiedząc o istnieniu tajnych organizacji, intensywnie szukałam kontaktu. Dopiero po pierwszej akcji przyjęli mnie w szeregi. Z powodu srogiej konspiracji, miałam kontakt tylko z trzema łącznikami. Moim zadaniem było kraść na fabryce części mundurów wermachtu, dla partyzan. Było to bardzo niebezpieczne. Byłam małym pionkiem w organizacji, ale ćwiczyli mnie do przyszłej walki podczas końcowej akcji. Ten straszny dzień przyszedł. Była piękna księżycowa noc 16-tego sierpnia 1943-go roku. Ale nad ranem na ścianach getta były już ogłoszenia Niemców o wywózce całej ludności getta do Lubelszczyzny, jakoby do pracy. Getto było okrążone wojskiem. O 6-tej rano przyszedł po mnie mój łącznik – Mosze Lew, aby pójść na najważniejszy punkt samoobrony przy płocie ulicy Smolnej. Mojej mamie powiedziałam, że uciekniemy poza getto. Mama nie oponowała, powiedziała- „ Ratuj się, niestety nie mogę ci pomóc”, mój mały braciszek płakał. Po raz ostatni widziałam ich. Zginęli w Treblince lub Oświęcimiu, a może w Majdanku. Nigdy nie zdołałam wyjaśnić dokładnie. Okazałam się przy płocie ulicy Smolnej. Było tam ponad stu młodych ludzi i jeszcze grupa w pobliżu, przy ulicy Chmielnej. Wielu miało broń: karabiny, rewolwery i jeden karabin maszynowy. Obok nas były pudła z granatami własnego wyrobu, siekiery, młoty, noże, noże i tak zwane cocktaile Mołotowa….
Plan był: podpalić płot przy Smolnej, a nuż uda się komukolwiek uciec na stronę aryjską. Parkan spłonął. Za płotem był tank niemiecki i żandarmeria. Nikt nie zdołał uciec. Byliśmy niedaleko bramy przy ulicy Jurowieckiej, gdzie był główny punkt zbioru ludności na wywóz z getta. Przy bramie stała mała grupa dzieci – mali chłopcy w rzędzie od bramy do ul. Smolnej, aby przekazać nam wiadomość o przybyciu hitlerowskich oprawców do getta. O 9-tej rano wjechał przez bramę otwarty Willis z oficerem i kilkoma żandarmami. Za nim ciężarówki z wojskiem. Nagle, nieoczekiwanie przy samej bramie, mały chłopak rzucił w twarz oficera żarówkę z kwasem solnym, ranił go w twarz i oślepił. Niemcy rozpoczęli niesamowitą strzelaninę w bezbronne tłumy przy bramie i dalej, w wielkie skupisko przy ulicy Ciepłej. Chłopiec został od razu zabity. Ja widziałam jego małe ciało, niesione przez Żydów do szpitala getta. Słyszałam, że to 13-letni chłopak. Nie znałam jego imienia. W Izraelu, w dzień corocznej uroczystości ku pamięci zagłady, wyświetlano film, w którym opowiadałam o tym wydarzeniu. Nazajutrz znany dziennikarz izraelski napisał wzruszający artykuł – fantazję – wyobrażenie dziejów życia tego dziecka w Izraelu, gdyby cudem ocalał. Mam ten artykuł w języku angielskim.
Uzbrojone oddziały Niemców doszły do ul. Smolnej, zatem do ul. Chmielnej. Zaczęła się niesamowita strzelanina z obu stron. W rezultacie krwawej i tak nierównej walki, polegli prawie wszyscy bojownicy, ale byli też zabici i ranni wśród Niemców. Fakty te potwierdzają dokumenty archiwalne przesłane z Niemiec do „Yad Waszem” po 30-u latach. W sprawozdaniach pułkownika Globocnika – odpowiedzialnego za likwidację getta Białostockiego ukazana jest liczba 100-u Niemców zabitych i wielu rannych. Ta sama liczba wymieniona jest w zeznaniu Friedla – gaulajtera getta, który po wojnie był sądzony w Polsce i skazany na karę śmierci. On opisał powstanie w getcie Białostockim jako barbarzyński akt przeciwko wielkiemu Reichowi z wieloma ofiarami wśród Niemców, w ciągu prawie tygodnia walk. Walka na ulicach Smolnej i Chmielnej trwała kilka godzin. Mała grupa pozostałych przy życiu bojowników Niemcy rozstrzelali na ul. Nowogródzkiej w ogrodzie inż. Baracza – przewodniczącego Judenratu. Wtedy też weszły do getta oddziały Ukraińców. Wykorzystując pewne zamieszanie, mój łącznik Mosze i jego kolega Eli wyciągnęli mnie cudem z szeregu skazanych na śmierć. Przez płoty i podwórza uciekliśmy na ul. Fabryczną 9. Tam, w wysokiej kamienicy na strychu były 2 bardzo prymitywne schrony, a w murze schronu wywalono parę cegieł, tak że widzieliśmy duży odcinek ulicy Fabrycznej. Straże niemieckie grasowały całymi dniami po domach szukając ukrytych. W tejże kamienicy były jeszcze 3 duże schrony, specjalnie zbudowane, w których ukrywało się wielu ludzi. Niestety w ciągu pierwszego tygodnia poszukiwań udało się oprawcom odkryć, te niby doskonałe 3 schrony, a ludzi wysłano do Oświęcimia. Dwóch prymitywnych schronów na strychu, cudem nie znaleźli, jeszcze zostały, lecz nie na długo. W nocy wychodziliśmy na zwiady i na poszukiwanie żywności w pustych mieszkaniach, a to już było nie do znalezienia. Moi łącznicy Mosze i Eli mieli nadal kontakt z działającymi jeszcze bojownikami, którzy nocą podpalali fabryki i warsztaty na terenie getta oraz graniczącą z gettem dużą fabryką tekstylną. Oni też zabijali nocą grasujących po getcie żandarmów. Niestety, po przeszło tygodniu zdołali Niemcy odkryć schron z 70-cioma powstańcami. Wszyscy zostali rozstrzelani na miejscu. Po wojnie ekshumowano ich zwłoki na cmentarz getta przy ulicy Żabiej i wystawiono obelisk. W 1967-tym roku z rozkazu Gomółki, obelisk został usunięty, a cmentarz getta zburzony. Po likwidacji władzy ludowej, dzięki staraniom Chajki Grossman i innych członków Parlamentu Izraela, w roku 1993-cim, w 50-tą rocznicę zagłady getta, obelisk został odnaleziony i uroczyście ustawiony na Żabiej.
Dwaj przywódcy powstania: Mordechaj Tenenbaum i Daniel Mowszowicz popełnili samobójstwo przed wykryciem schronu 70-ciu. Podczas jednego wyjścia z naszego schronu nocą, usłyszał nas patrol niemiecki i kula dum-dum trafiła mojego kolegę Mosze. Zostałam w schronie tylko z Eli i z Jayem, który przyłączył się do nas z drugiego, dużego schronu, w którym nadal było 11 osób.
Nasz pobyt w schronie – to nieprawdopodobna epopea, w wielu tomach. Nie do opowiedzenia. Ale jeden obraz prześladuje mnie już 65 lat. Był to drugi dzień likwidacji. W schronie, przez otwór wybity w murze, widziałam na ul. Fabrycznej około 100 dzieci w wieku od 3-ch do 7-miu lat, kroczących po bruku, z małymi tobołkami, a z boku 2 wychowawczynie. Po dwóch stronach kolumny, z każdej strony – dwaj żandarmi z nastawionymi karabinami. To był sierociniec. Dzieci nie płakały. Szły spokojnie do wagonów, nie wiedząc co je czeka. Ta scena najbardziej utkwiła w moim Sercu i w pamięci. Tyle lat przeszło. Logicznie rozumiem i zgadzam się, że teraz Niemcy są inne, a nowe pokolenia nie powinny być odpowiedzialne za zbrodnie przodków, ale przed moimi oczyma pojawiają się te dziecięce twarzyczki i znów ogarnia mnie uczucie nienawiści.
Po przeszło dwóch straszliwych miesiącach w schronie, wyszliśmy w trójkę nocą, cudem z getta, które nadal było patrolowane przez Niemców, a pożydowskie mieszkania były sprzątane przez polskich robotników. Zawartość mieszkań posłali do Niemiec. Eli znał drogę do lasów Supraślskich i miejsca oddziałów partyzanckich. 6 dni błądziliśmy po lasach, bo obozy partyzanckie były wytropione przez wojska niemieckie. Było tam wiele ofiar i zmian miejsc obozów. Nasze dzieje w partyzantce bojowej – to sensacyjna, długa opowieść. W naszych akcjach, napadach i obławach zginęło przeszło 65% partyzan – Żydów. Wiosną 1944-go roku połączyli się z nami sowieccy partyzanie i kilku miejscowych, młodych chłopów. Było więcej broni, więcej działań i więcej ofiar. W końcu lipca 1944-go roku razem z sowiecką armią, wyzwalającą Białystok, weszliśmy do płonącego, zburzonego miasta. Wówczas Białystok był dla mnie cmentarzyskiem. Każdy kamień przypominał mi moich najbliższych i mój stracony świat. Nie mogłam tam zostać. Przeżyłam wojnę - jedyna z tak licznej rodziny mego ojca i matki. Byłam bardzo samotna i nieszczęśliwa. Smutny i trudny okres. Należało zacząć nowe życie, zmobilizować siły duchowe, aby zostać normalnym człowiekiem i nadal wierzyć w dusze człowieka. Młodość przezwycięża wszystko. Pracowałam ciężko, ale też uczyłam się, pamiętając wpojoną przez rodziców konieczność zdobycia wykształcenia. Dzięki prawu repatriacji wróciłam z mężem i córką do Polski, do Łodzi. Skończyłam studia – magisterium i pracowałam w szkole. W 1961-m roku wyemigrowaliśmy do Izraela. Były to lata ciężkiej pracy, trudności ekonomicznych, wojen i ciągłych ofiar. Pokonaliśmy wiele problemów. Jesteśmy w naszej Ojczyźnie, w kraju pięknie rozwiniętym technologicznie i ekonomicznie. Kraj prawdziwie demokratyczny, w którym zdołaliśmy wychować nowe pokolenia, naszych wnuków i prawnuków – wolnych i dumnych obywateli Izraela, ale też w świadomości o strasznej przeszłości dziadów i pradziadów oraz wpoić im sentyment do rodzinnego Białegostoku.
Nadal istnieją fałszerze historii – pseudo-historycy, twierdzący, że nie było zagłady. Są też tacy, którzy uważają, że nie było powstania w getcie białostockim. To straszna krzywda dla poległych tragicznie bojowców walczących nie o życie, ale o godną śmierć. Powstanie w getcie Białostockim było drugim w wielkości, po powstaniu w getcie Warszawskim. Z powstania getta Warszawy zostało niewiele cudem ocalonych, a więc zostali świadkowie. Z głównej placówki boju na Smolnej spotkałam po latach tylko jednego: Mietka Ionisza, który zmarł w Izraelu. Eli, który przeżył powstanie i partyzantkę, zmobilizowany po wyzwoleniu do armii sowieckiej, zginął w walkach pod Berlinem. Dlatego czuję swoim świętym obowiązkiem opowiedzieć to, co ja przeżyłam i widziałam.
Celem mojej relacji jest uwiecznienie prawdziwych zdarzeń i beznadziejnej, ale bohaterskiej walki w powstaniu getta Białostockiego, aby pamięć o tych, co zapłacili swoim życiem, została uwieczniona dla przyszłych pokoleń.
DO GÓRY
Dariusz Stankiewicz
SKARB Z GETTA – BIAŁYSTOK, FABRYCZNA 27
Historia odkrycia Skarbu na Fabrycznej 27 – cz. I *
WYKAZ PRZEDMIOTÓW PRZEJĘTYCH PRZEZ PWKZ W BIAŁYMSTOKU ZE ZNALEZISKA PRZYPADKOWEGO PRZY BUDOWIE OGRODZENIA WOKÓŁ SZPITALA MSW PRZY UL. FABRYCZNEJ 27 (w Białymstoku z dnia 31 października 2002 roku, przekazanych do zbiorów Muzeum Podlaskiego w Białymstoku decyzją z dnia 13 listopada 2002 roku)
I Komplet stołowy, porcelana wyciskana i malowana – szlaczek w kolorze bordowym, ze złocistym przy brzegach, lata 20-te XX w. (?)
1) Waza do zupy z pokrywą, pokrywa z ubytkiem przy krawędzi
2) Patera
3) Półmisek duży, podłużny
4) Półmisek duży, okrągły z ubytkiem w ok. ¼ całości
5) Salaterka duża, kwadratowa
6) Sosjerka
7) Talerze głębokie, 7 sztuk – w tym 1 z ułamanym kołnierzem
8) Talerze płaskie, 7 sztuk – w tym 1 z uszczerbkiem przy krawędzi
9) Talerzyki deserowe, 3 sztuki w tym 2 z ubytkami kołnierzy
10) Fragmenty porcelany w ilości 37 kawałków, rozpoznanych wstępnie jako fragmenty z tego kompletu
11) Solniczka ( dwojaczki)
12) Pokrywa od cukiernicy
13) Fragment (1) małego półmiska
II. 14) Talerzyki pod filiżanki- 11 sztuk, porcelana zielono-biała z falistymi brzegami, zdobiona bladoróżowymi kwiatkami ze złoceniami, lata 20-te XX w. oraz 2 fragmenty z identycznego talerzyka
15) Pokrywka od czajniczka z porcelany zielono- białej, zdobionej roślinno-kwiatowym ornamentem
16) Salaterka, ok. 1910-15, porcelana, secesja, Kuzniecow (porcelana rosyjska), zdobiona kwiatkami w bukiecikach
17) Kieliszki do jajek, 3 szt. – w tym 1 szt. odłamana od podstawy, porcelana biała ze złocistą linią, Kuzniecow
18) Pokrywa – porcelana biała ze złotymi paseczkami, lata 20-te XX w.
19) Talerzyk biały, porcelanowy ( część naczynia) - z ułamanymi 3 fragmentami, Kuzniecow
20) Naczynie na musztardę (?) w formie beczułki, ze spodeczkiem z dwiema porcelanowymi łyżeczkami, Kuzniecow ( sosjerka)
21) Trzy fragmenty kubków, porcelana biała ze złoconymi uszkami, obrazkami, ( kalkomania ) oraz 15 drobnych fragmentów
22) Talerzyki pod filiżanki, 2 całe, 3 z uszkodzonymi brzegami oraz 3 drobne fragmenty, porcelana biała z barwami z zielonym, różowym oraz złoceniami
23) Filiżanki z kompletu nr 22 poz.( komplet do kawy); 1 cała z pęknięciem, druga z ubytkiem przy uchu, trzecia z dużym ubytkiem – brak ucha i boku oraz 1 fragment pasujący do trzeciej filiżanki
24) Dzbanuszek na mleko lub śmietanę, do kompletu poz. 22 i 23
25) Dzbanek, bez pokrywki z odbitym uszkiem i fragmentem boku – uszko i fragment boku są zachowane
III. Naczynia ze szkła
26) Dwa talerze ( dla dzieci) 1. ze sceną - postać dziecka z psem w wieńcu roślinnym ( Czerwony kapturek z koszyczkiem, za nim wilk ), 2. Krasnoludek en face, w spiczastej czapce, z gęstą brodą, oparty o kilof, z miską w dłoni, po bokach iglaste drzewa. Dwa talerze, w tym 1 z odbitą krawędzią
27) 6 talerzyjów do kompletu – poz. 26
28) Naczynka ( 5 szt.) na śledziki
29) Naczynie do wyciskania cytryn ( 2 części )
30) Naczynie do tarkowania warzyw i owoców
31) Karafka ( bez korka) , zdobiona
32) Popielniczka (?) z trzema komorami, uszkodzona
33) Wazonik na kwiaty ( szkło szlifowane, ornament kwiatowy)
34) Naczynie – pucharek , uszkodzone, komplet do poz. 31
35) Patera bez podstawy, odłamana podstawa, obok 1 fragment
36) Kieliszek z uszkodzoną stopką ( obita)
37) Stopa patery ( 2 sztuki)
38) Stopa paterki ( 1 szt.)
39) Fragmenty patery ( 11 sztuk)
40) Pólmisek na śledzie – 4 fragmenty
41) Salaterka – kompotierka, szkło opalizujące, 19 fragmentów
42) Buteleczka z perfumami, ze szklanym korkiem (produkt zachował właściwości zapachowe !)
43) Buteleczka z perfumami ( płaska) z małym korkiem szklanym
44) Buteleczka aptekarska (?) - podstawa i pokrywka
IV. Metal - szkło
45) Metal – szkło – cukiernica, secesja, pojemniczek szklany w obudowie metalowej – podstawa i pokrywka
46) Solniczka ( zestaw na przprawy) – 2 pojemniki szklane na podstawie metalowej z uchwytem, secesja
47) Podstawa metalowa, secesja, fabryka Henneberga, Warszawa, (bez części górnej), uszkodzona
48) Elementy metalowe – szyld, 2 uchwyty małe i 1 większy, blacha – skorodowana oraz 2 kawałki z fragmentami drewna
49) Fragment drewna, ceramiki, fragment szkła z drukowanym papierem oraz fragment ( 2 klatki ) negatywu fotograficznego
50) Kształtownik metalowy ze stopu miedzi, dł. 61 cm
51) 2 szklanki – identyczne, ornamentowane szkło
52) 1 szklanka ornamentowana, szkło
53) 1 kieliszek szklany, ornamentowany
54) 1 kieliszek mały, szklany, ornamentowany + 1- 2 szt.
55) Talerzyki małe z ornamentem do kompletu I
56) Kieliszek szklany, gładki
57) Świeczniki – jednoświecowe, komplet, stop metali, srebrzone, nazwisko złotnika - I. SZEKMAN ( 2 szt.), złotnik czynny w latach 80-90- tych XIX w. do 1939 r.
58) Podstawa świecznika ( bez trzonu), mosiądz
59) Klucz nasadowy, metal, skorodowany
60) Metalowy uchwyt do drzwi ( ?), dwa elementy połączone drutem, skorodowane
61) Fragment drewna ( deska ?), zbutwiałe
62) 2 rurki metalowe ( dłuższa i krótsza), przedmiot zgnieciony z cienkiej blachy ( jasnoszara), metalowe dwa kólka połączone ze sobą (?), skorodowane
63) Fragment z papieru – zbite kartki drukowanej książki w niekształtnej formie, b. zniszczone
64) 2 fragmenty ceramiki białej ( jednen ze złocistymi liniami) i 1 fragment ceramiki z zieloną polewą i ornamentowanym, wyciskanym brzegiem
65) Fragment szyjki szklanej w kolorze zielonym z korkiem, 5 fragmentów ceramiki białej, pokrywka (?) szklana, 4 fragmenty szklane, biała pokrywka czajniczka, ceramiczna, biała opaska do lampy (?), 2 fragmenty ceramiczne – czarny i ceglasty, widelec skorodowany, b. uszkodzony, 4 guziki, podstawka (?) metalowe w formie prawie kulistej
66) 11 fragmentów ceramiki, fragment osełki (?), guzik brązowy
67) 56 fragmentów szklanych, opalizujących od poz. 41 salaterka – kompotierka
68) 100 fragmentów i fragmencików szklanych, 2 fragmenty ceramiczne białe, buteleczka na perfumy ze szkła
69) 4 fragmenty drewniano – metalowe, drewno zbutwiałe, metal skorodowany
70) Tasak, kłódka, 5 gwoździ i 17 innych fragmentów metalowych, skorodowanych
71) Porcelana – 68 fragmentów z kompletu stołowego z I str., 26 fragmentów różnych- m.in. fragmenty porcelany biało-zielonej poz. 14 i biało- kobaltowej, 8 fragmentów różnej ceramiki i ceramiczna postać siedząca ( figurka bez torsu i głowy)
72) Przedmioty skórzane, podkówka na monety oraz 4 fragmenty niezidentyfikowane, korek, fragment tkaniny
73) Fragmenty gazet ( torebka) – cząstki ( w języku jidysz)
Obecnie SKARB Z GETTA - SKARB Z ULICY FABRYCZNEJ, zabytkowe wyroby ceramiczne, szklane oraz metalowe ( 123 pozycje) - znajduje się w zbiorach Muzeum Historycznego w Białymstoku Oddziale Muzeum Podlaskiego w Białymstoku przy ul. Warszawskiej 37, w dawnym pałacu żydowskiej rodziny Cytronów. Zespół zinwentaryzowany został pod nr MBH/3197/1-123.
* zachowałem oryginalną, roboczą pisownię, 5 stron
DO GÓRY
BIAŁOSTOCZANIE Z IZRAELA

Lucy Lisowska, dr Tobias Citron, 1995.
W Białymstoku znajduje się dom rodzinny Błogosławionej Pamięci dr Tobiasa Citrona (ob. Muzeum Historyczne, ul. Warszawska 37) i synagoga (ob. Galeria Slendzińskich, ul. Waryńskiego 24a) ufundowana przez Jego rodzinę.

Peśka Efrat, Lucy Lisowska, Berl Efrat, Krystyna Szematowicz

Lucy Lisowska, Peśka Efrat, Dawid jej syn z żoną

Peśka Efrat, Lucy Lisowska, Berl Efrat, Krystyna Szematowicz

Noemi Shachar - absolwentka Gimnazjum Hebrajskiego w Białymstoku przy ul. H. Sienkiewicza, Lucy Lisowska

Shlomit-wnuczka, Noemi Shachar Lucy Lisowska - kibutz Gaasz, Izrael

Noemi Shachar-kibutz Gaasz, Izrael

Lucy Lisowska, Maya Hadad - Yehud Izrael, 2008

Shamaj Kizelsztejn Lucy Lisowska-Yehud Izrael, przyjęcie z okazji 80 urodzin Shamaja, 2004
Tekst w tłumaczeniu ...
Website Bialistock (english)
----------------------------------
Dear Lucy,
I was very pleased to see the Website Bialistock. I estimate very much all your efforts to deepen the memory of the wonderful Jewish community which was totally exterminated . In this respect the website is very important means of communication to the remaining Jews of Bialistock living all over the world and also to the population in Poland and Bialistock..
Especially I am grateful to you, that you honor the memory of the combat resistance fighters who fall a heroic death during the uprising against the Nazi murders.
My childhood and my teen ages I spent together with my family, my parents, my brother and my sisters in Grodno till the invasion of the Germans and the concentration of the Jews in two gettos. From my very youth I was a member of the Youth movement Hashomer Hazair and joined the combat resistance in Grodno. I was charged to bring a laboratory for forging certificates and documents, which one of our members elaborated, together with my friend Cilla, from Grodno to Bialistock. The headquater of the underground in Bialistock decided I have to remain in Bialistock. I got the task to be a post of liaison on the Aryan side of the getto. So I related my fate and my destiny with the Jews of Bialistock. We were 17 Jewish girls, under false Polish identity very often with forged documents. We supplied the resistance in the ghetto with information, food, weapons medicines. We kept contact with the Polish and Belorus underground. 12 girls were arrested by the Gestapo and murdered. We remained 5 girls , they called us " The five "Meidalach"
After the liquidation of the ghetto and the suppression of the uprising we developed liaison with the partisans combating in the forests of Bialistock's environment and supplied them all what they needed. We were asked by the Read Army headquarter to uncover all the military positions of the German army in Bialistock. I drew a map designing the whole set up of the German forces. Due to this map the Read Army conquered Bialistock without victims. I and my 4 girl - comrades were honored by the Soviet Union with the highest award.
After the liberation of Bialistock I returned to Grodno and emigrated to Eretz Israel. However I will remain for ever related to the town on Bialistock, where I fought and was privileged to survive. Twice I visited together with my husband and my daughters Bialistock where I lived in false Polish idendity and fought as a Jewish girl in the most cruel period of Jewish people.
Chasia Bornstein-Bielicka
26.10.2009 DO GÓRY
|